Pogarda w komunikacji

Debata publiczna, zwłaszcza w czasie pandemii, ale nie tylko, jest przesiąknięta złymi emocjami. Często sami komentując bieżące wydarzenia traktujemy naszych rozmówców nie jak partnerów w tańcu, ale jako przeciwników, jakbyśmy dążyli do tego, żeby poczuli się gorsi od nas. Możemy to zaobserwować na twitterze, facebooku, na wielu portalach tematycznych, w życiu codziennym. Nawet w rodzinie.

 

Jean Piaget, szwajcarski psycholog wyróżnił cztery etapy rozwoju poznawczego. Ostatnie stadium operacji formalnych oznacza, że człowiek potrafi myśleć abstrakcyjnie, stawia pytania o prawdę i sprawiedliwość. Kontynuatorzy myśli Piageta opisali kolejne stadium rozwoju poznawczego – myślenie postformalne. Uznali, że człowiek dojrzały nie tylko powinien rozwiązywać bieżące problemy, ale również potrafi je generować, rozpatrywać z wielu perspektyw. Myślenie postformalne charakteryzuje relatywizm, dywergencyjność, dialektyczność. Relatywizm to założenie, że wiedza zależy od subiektywnych doświadczeń i punktu widzenia, dialektyczność – traktowanie rzeczywistości jako takiej, którą charakteryzuje nieustanna zmienność i sprzeczności, z kolei dywergencyjność to myślenie twórcze. W dzisiejszych mocno spolaryzowanych poglądowo czasach, brakuje nam często umiejętności dostrzegania tej nieustannej zmienności i sprzeczności. Wybieramy sobie wygodny dla nas sposób interpretacji rzeczywistości, rzadko kiedy zastanawiając się nad punktem widzenia prezentowanym przez naszych oponentów.

 

Pogarda w komunikacji może mieć wymiar poznawczy, emocjonalny, osobowościowy. Z mojego punktu widzenia szczególnie warty uwagi jest obszar poznawczy. Podążanie za sprzecznymi tezami naszego rozmówcy to często oznaka słabości w oczach innych, ryzyko związane ze spadkiem naszej samooceny, odrzuceniem przez grupę, z którą się identyfikujemy. W debacie publicznej, mediach faworyzujących daną opcję, świadomie i partykularnie rezygnuje się albo stwarza pozory dialektycznego przedstawiania rzeczywistości. Jeśli dodamy do tego wszechobecnie kreowany kult orientacji indywidualistycznej, w którym to interes jednostki jest ważniejszy od interesu grupy, a jednostka jest sama odpowiedzialna za swój los, to pogarda wobec tych, którzy myślą bardziej wspólnotowo, wyrażona w mniej lub bardziej wysublimowanej formie, staje się elementarnym mechanizmem obronnym.

 

JK